Małymi kocimi krokami

0
102
Małymi kocimi krokami

Czy jest na świecie większe szczęście niż posiadanie kota? Kociarze doskonale znają odpowiedź na to pytanie. Owszem jest – posiadanie dwóch kotów. Jedna bycie właścicielem dwóch indywidualistów w domu to nie lada wyzwanie i to już na samym początku.

Wprowadzenie kota do domu, w którym mieszka już inny czworonóg, wymaga spostrzegawczości, empatii, ale też umiejętności logistycznych i co najważniejsze – dwóch osobnych pomieszczeń. Integracja pomiędzy kotami przebiega bowiem na zasadzie separacji. Oznacza to, że zwierzęta – choć mieszkają pod jednym dachem – przez pierwsze dni nie powinny się wcale widzieć. Dlaczego?

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że nagle do naszego domu ni stąd ni zowąd wchodzi intruz, który obwieszcza nam, że od dzisiaj będzie z nami mieszkać. Nie przyjmiemy go przecież z otwartymi rękami i nie zaprosimy go do wspólnego stołu. Kot też tak nie postąpi. Pierwszą najsłuszniejszą reakcją naszego pupila na obce zwierzę w domu będzie agresja i obrona swojego domu. Jeżeli wtedy doszłoby do pierwszego kontaktu obu zwierzaków, to skończyłoby się na fruwających w powietrzu kocich kudłach i ranach po ostrych pazurach. Dlatego też najlepszym sposobem jest separacja od samego początku.

Pierwsze koty za płoty

Co zrobić, aby intruz stał się akceptowany w domu? W trakcie trwającej około 2 tygodni separacji, należy zapach jednego kota przenosić na drugiego i odwrotnie. Jakkolwiek to dziwacznie brzmi, jest to bardzo proste. Należy najpierw głaskać jednego kota, a następnie drugiego i na zmianę (należy pamiętać, że koty są wciąż w dwóch różnych pomieszczeniach). W przeciągu najbliższych dni dla każdego z nich zapach swojego lokatora stanie się akceptowalny, bo będzie kojarzył się pozytywnie.

Podobnie jest przecież z ludźmi. Na pewno kiedyś każdemu zdarzyła się podobna historia: od naszego dobrego znajomego słyszymy w kółko o jego koledze (dajmy mu na imię Rysiek). I w miarę jak on opowiada o Ryśku, o jego zwyczajach, zdarzeniach z życia, to wydaje nam się, że znamy tego Ryśka całe swoje życie. Oczywiście opowiadanie kotu o drugim kocie mija się z celem. Ale już jak o drugim kocie będziemy „opowiadać” za pomocą zapachu, to na pewno odniesiemy sukces.

Na neutralnym gruncie

Prawie poznanie a poznanie to jednak spora różnica. Gdy minął pierwszy tydzień kociej „kwarantanny”, to należałoby zorganizować pierwsze spotkanie. Bardzo złym pomysłem jest po prostu otwarcie drzwi i wpuszczenie jednego zwierzaka do drugiego. Skończyłoby się to – jak wcześniej wspominaliśmy – na fruwających kocich kłakach.

Znów odwołajmy się do przykładu z życia. Jak spotykają się dwaj wrogowie, aby ustalić warunki rozejmu? Na pewno nie jeden na terytorium drugiego, bo skończyłoby się to masakrą. Najlepiej wybrać miejsce neutralne, w którym żaden nie miałby przewagi. Tak samo należy postąpić z kotami. Za miejsce pierwszego kontaktu wybrać należy miejsce, do którego koty nie miały dostępu – na przykład garaż, strych albo sypialnie. Przy pierwszym spotkaniu najlepiej ograniczyć swobodę jednego kota, zamykając go w transporterze, tym sposobem unikniemy kociej potyczki. Gdy atmosfera zrobi się za gorąca, po prostu wynosimy jednego z kotów (najlepiej tego zamkniętego).

Kolejnym krokiem będzie spotkanie już bez krat. Koty oczywiście nie będą sobą zachwycone, dlatego najlepiej wcielić się w rolę przyzwoitki i pilnować towarzystwa. W razie zbyt ostrych reakcji reagować. Jednak niekoniecznie zawsze – pokaz sił, prychanie i miauczenie to naturalna reakcja. Takie spotkania powtarzać do momentu, aż koty przestaną reagować na siebie agresywnie. Koniec końców zwierzaki siebie zaakceptują – może nie będą do siebie pałać wielką miłością. Być może to będzie relacja na poziomie tolerancji dalekiego kuzyna, którego ugryźć po prostu nie wypada. Pamiętajmy, że w życiu kotów – podobnie jak w życiu człowieka – przyjaźń rodzi się małymi krokami. W tym wypadku małymi kocimi krokami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here